Napisane przez: kris | 14 lutego 2010

Na Łysicę w śniegu po kolana


Dzielni piechurzy na szlaku

Dzielni piechurzy na szlaku

Z okazji XXX rocznicy pierwszego zimowego zdobycia przez Polaków Mount Everestu około setka zapaleńców znalazła poza mną, Bartkiem i Arturem czas na wejście na świętokrzyski Everest, czyli Łysicę. Dojazd wedle planu Bartka zaczął się na „Okenciu”, dyszką dyliżansem. Był o czasie, podjechał wypełniony rzeszą turystów i turystek. Wymarsz rozpoczął się w Ciekotach, gdzie wysypaliśmy się z awtabusa i na pytanie przewodnika czy idziemy lekką trasą po niebieskim szlaku do Św. Katarzyny czy też może trudniejszą, bo czerwonym szlakiem przez Radostową – padła jedna możliwa odpowiedź: „przez Radostową”. Wesoła gromadka 25 piechurów i piechurek ruszyła. Przez cały czas wesoło było, a śnieg rytmicznie skrzypiał pod butami wędrującej gawiedzi. Jako człowiek szczęśliwy z tego co ma „tu i teraz” nie patrzyłem na zegarek i nie wiem po jakim czasie wdrapaliśmy się na czubek oznaczony punktem triangulacyjnym.

Pierwszy szczyt zdobyty

Pierwszy szczyt zdobyty

Zejście miało być łatwiejsze niż wspinaczka po głębokim śniegu. Ale, że życie różne psikusy sprawiać lubi to i tym razem było nie inaczej. Zejście wydreptane w śniegu przez szpicę naszej grupy było wydeptane niczym przez jedną osobę. Każdy następny wchodził w ślady poprzednika, a śnieg był to po kolana. Wreszcie udało się zostawić za plecami Rodostową (lub Radostowę) i podejść pod Wymyśloną. Obrazek na samej górze to trójka zamykająca węża w jaki rozciągnęliśmy się po dobraniu własnego tempa przez każdego z 25-osobowej chałastry rządnej zimowych wrażeń. Dalej droga poprowadziła lekko w dół i w prawo – w kierunku Krajna. Z tamtąd już blisko było do Kaśki. Podejście na Łysicę to już był „rzut na taśmę”. Ale udało się. I do tego trafiliśmy akurat na sesję fotograficzną dla prasy, telewizji, internetu i kilkudziesięciu prywatnych albumów. Nie omieszkałem i ja nacisnąć na spust i uwiecznić dla potomych tegoż widoku.

Wszyscy w kupie, bo tak cieplej

Wszyscy w kupie, bo tak cieplej

Po sesji zdjęciowej przerywanej kęsami kanapek okazało się, że Artur ma śledzie. No przyznam szczerze – na szczycie Łysicy to jeszcze śledzia nie jadłem. Do dziś. Po śledziu (wiadomo, lubi pływać) polano rum. Rozgrzał lekko trzewia i trójką ruszyliśmy w stronę źródełka i „Jodełki”, gdzie ognisko być miało. I było.

Ogień co wszystkich zjednoczył i "Sokoły" uwolnił

Ogień co wszystkich zjednoczył i "Sokoły" uwolnił

Kiełbasy, kanapki, kromki chleba – to wszystko piekło się i grzało na kijach. Towarzystwo turystyczne też się rozgrzewało, każdy po swojemu i po kilku chwilach gruchnęło na całą okolicę „Hej, hej, hej soookooołyy”. W tak zwanym międzyczasie grzała się też woda na herbatę. Rozgrzała ona na równi z rumem zziębnięte lekko ciała, bo „upały zelżały” po zejściu do ogniska. Jako, że ciepła herbata na zimnie smakuje nawet takim jak ja smakoszom, co to dwa razy w roku ją pijają to padła propozycja „jeszcze”. Tutaj brak wody nie przeszkadzał nikomu z naszej trójki. Niczym uczniowie Beara Gryllsa do naczynia nabraliśmy śniegu i po jego roztopnieniu i przejściu w stan wrzenia wspomniana nadprogramowa herbatka powstała. Zaparzyła się i smakowała, jak żadna inna.

Adepci sztuki przetrwania w akcji

Adepci sztuki przetrwania w akcji

Podsumowując – było miło, ciekawie i zimno. Gdybym miał raz jeszcze wybierać czy iść na taki wypad czy zostać w domu – to poszedł bym jeszcze raz. Dzięki Bartek za namowę i zarzucenie pomysłem. Każdemu taki zimowy wypad polecam.


Responses

  1. spoko oko, ja tez kontent wielce jestem z wypadu, do zobaczneia nastepnym razem na szlaku!

  2. […] na Lysice lub dyszka do Ciekot i stad szlakami na Lysice, padlo na te ostatnia trase. Rano z Krzyskiem i Artkiem wsiedlismy na samolocie do autobusu i tu uczulam wycieczkowiczow: w niedziele o 7 rano […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: