Napisane przez: kris | 5 Styczeń 2011

Pochód z pochodniami

W Nowy Rok piechotą wchodzić mi przyszło, ale… sam chciałem. Namówił mnie najpierw Tomasso, a później cynk o drepcydesie podesłał Brulionman. Okazało się, że trasy są zbieżne i w konsekwencji zbiegły się w miejscu i czasie. W ten to sposób na Jaworzni zebrało się 21 luda i ruszyła cała ta zgraja w stronę krajowej siódemki. Tu koło wiaduktu był pierwszy i nieco nieplanowany postój, ale siła wyższa wstrzymała jeszcze jedną grupę i czekaliśmy, aż zakończy się “rutynowa kontrola”. Był to jednak czas na pierwszą integracją, na wymianę spostrzeżeń, a gwar co rusz przerywały huki z wystrzeliwanych przez spóźnialskich sylwestrowiczów fireworków. Kilka petard później już cała grupa weszła w las, a spóźnieni wędrowcy (by nie rzec skontrolowani przez władze) dostarczyli wszystkim pochodnie. Od razu zajaśniało i gromada ruszyła dalej.

Człowiek z pochodnią

Człowiek z pochodnią

Dreptanie nocą po lesie umilały rozmowy. A to o nowej mapie do GPS’a, to znowu o noworocznych podwyżkach czy o fajnym świetle jakie dają te pochodnie. Skoro o nich mowa to gdzieś pośrodku trasy, już na niebieskim szlaku, padła propozycja zrobienia zdjęcia grupowego. Padło pierwsze pstryk:

W kupie było raźniej

W kupie było raźniej

I drugie pstryyyyyyyyyk, a że było dłuuuugie to i efekt wyszedł cieeekawyyyy:

Słowo RAJDoo malowane pochodniami

Słowo RAJDoo malowane pochodniami

Po udanym pozowaniu roześmiane gęby ruszyły dalej, bo każdy już nastawiał się na zapowiedziane ognisko. Wszak połowa trasy to już była, a trzewia domagać się zaczęły gorącej strawy zwanej “Hot Sosydż” czy “Gięta z kija”.

Kiełbaszenie na całego

Kiełbaszenie na całego

Całej ceremonii obsmażania kiełbas podlaskich, podwawelskich, śląskich, swojskich i jałowcowych przyglądał się Ciastek – jak się chwilę później okazało ofiara tegoż wypadu. Posłużył wszystkim jako symbol składanych noworocznych życzeń i schrupał go cały obecny skład.

Ciastek - jeszcze wśród żywych

Ciastek - jeszcze wśród żywych

Ogień po harcersku zasypawszy ruszyła wesoła ta gromada (rozweselacz miał smak wiśni i żurawiny) w stronę Słowika, gdzie grzecznie podając sobie ręce każdy ruszył w stronę swojej chacjendy. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie, choć ich losy niebawem znów miały się skrzyżować na turystycznym szlaku…

Zdjęcia z wypadu do obejrzenia na swietokrzyskie.org.pl – serwis dla turystów


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.