
Niedzielne grillowanie (zapomniałem podpisać foto)
Nadrabiając blogowe zaległości, tym razem opiszę rozpoczęcie sezonu grillowego. Inauguracji dokonałem kilka godzin temu, a dowód na moją konsumpcję powyżej. Nie pamiętam skąd te kiełbaski i jak się zwą, ale tłuszczu prawie wcale, soli w sam raz – no krótko mówiąc – bajka grill. Jeno kierowcą byłem i do pełni szczęścia brakło tylko schłodzonego browara. Te procentowe zaległości jąłem właśnie naprawiać i pisząc te słowa pociągam raz po raz z puchy. A coby gulem Waszym nie grać zbyt mocno zmienię klimat na przyrodniczy.

Owad czaił się na żerdzi
Powyższa osa (czy coś podobnego) przykuła moją uwagę chwil kilka przed grillowaniem. No a pod ręką było akuratnie szkiełko. Dołożyłem oko i zrobiłem “pstryk”. Pokochałem to szkło i powiem, że Jupiter przeżywa drugą młodość na moim C. A ogromną satysfakcję daje to, że jest to full manual from Zenith.